Skarbiec, pomocna pożyczka, pożyczka gotówkowa 

Facebook Twitter Gplus YouTube E-mail RSS
Home Opinie MAM CORAZ WIĘKSZE ZASTRZEŻENIA DO PROKURATURY I POLICJI
formats

MAM CORAZ WIĘKSZE ZASTRZEŻENIA DO PROKURATURY I POLICJI

A tu,  jak widać, Ci sami dalej chcą robić ludzi w jajo, Wiedzą o nich policja i prokuratura, UOKIK… W IMIĘ „WYŻSZYCH CELÓW” POZWOLONO NA NIETYPOWE DZIAŁANIA W REJONIE SZYMAN…. TU OBROBIENIE 60 000 OSÓB NA 150 000 000 ZŁ OD 2002 R I DALSZE NACIĄGANIE…. JEST OK !

http://torun.naszemiasto.pl/artykul/pomocna-pozyczka-na-dowolny-cel,2281548,5,t,id,nk.html#skomentuj
TAK DZIAŁALI AMBER GOLD I PKF SKARBIEC W GDAŃSKU… a co policja i prokuratura, UOKIK ???? opis poniżej !
 http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,16056080,Pomysl_podobny_i_przyniosl_miliony__Szef_Amber_Gold.html#TRrelSST

Pomysł podobny i przyniósł miliony. Szef Amber Gold skazany, ci od Skarbca – bez zarzutu

Krzysztof Katka
30.05.2014 , aktualizacja: 31.05.2014 11:39
A A A Drukuj
Mieli biuro przy tej samej ulicy, stosowali podobny model „biznesowy”, zarobili po kilkanaście milionów złotych i doprowadzili do największych w kraju śledztw prokuratorskich.
Artykuł otwarty
Są też różnice – twórca Amber Gold Marcin P. siedzi w areszcie, a prezes Skarbca mieszka w eleganckim apartamentowcu i swobodnie jeździ po Gdańsku cadillakiem escalade z przyciemnianymi szybami, nie ma nawet postawionych zarzutów prokuratorskich, choć poszkodowanych przez jego firmę mogło być – według śledczych – nawet 60 tysięcy osób na kwotę 150 mln zł.Jednego z pokrzywdzonych spotkaliśmy w biurze Pomocnej Pożyczki (obecna nazwa Skarbca) mieszczącym się na 12. piętrze Zieleniaka w Gdańsku.- Chciałem 200 tys. złotych i wpłaciłem im 20 tysięcy opłaty, nie dostałem ich z powrotem, pożyczki też nie było. Od czternastu miesięcy nie mogę się doprosić zwrotu. To jest skandal – gorączkował się mężczyzna.

Sąsiedzi

W 2002 r., dysponując kapitałem 50 tysięcy złotych, 25-letni wówczas Rafał Grzebin i 32-letni Tomasz Russjan zakładają spółkę Polska Korporacja Finansowa Skarbiec. Pierwszy zostaje wiceprezesem, drugi prezesem. Postanawiają udzielać pożyczek pozabankowych. To ryzykowny biznes, na który potrzeba dużo kapitału, jeśli naprawdę chce się pożyczać pieniądze. A oni nie mają kapitału, a już w drugim roku działalności zarabiają na czysto 280 tys. zł.

Patent jest prosty – chętni ubiegający się o pożyczkę wpłacają bezzwrotną opłatę, a pożyczki ostatecznie nie dostają. Skarbiec ma swoje niewielkie biuro przy ulicy Czarny Dwór w Gdańsku.

Gdy rozpoczynał swoją działalność Marcin P., twórca Amber Gold, miał 18 lat. Mieszkał z rodzicami w bloku na gdańskim Chełmie, w tym czasie Grzebin był zameldowany w podobnym bloku na sąsiedniej Oruni. Po kilku latach Marcin P. też będzie prowadził działalność przy ul. Czarny Dwór. Przypadek? Niewykluczone. Czy się znali? Tego nie wiemy – szefowie Skarbca nie rozmawiają z mediami, a Marcin P. nie rozmawia nawet z prokuratorami i odmawia składania zeznań.

Pewne jest natomiast to, że Marcin P. przez pewien okres naśladował działalność Skarbca.

Pomysł na biznes

Zanim to się stało, P. w połowie 2003 r. objął połowę udziałów i miejsce w zarządzie Grupy Finansowo-Handlowej „Nova”, spółki, która prowadziła sieć punktów pod marką Multikasa, gdzie klienci mogli dokonywać opłat za rachunki. W kwietniu 2004 r. okazało się, że pieniądze klientów zostały przywłaszczone.

Wtedy Marcin P. otworzył spółdzielnię Sampi, która oficjalnie zajmowała się udzielaniem pożyczek na wysoki procent. Ale nie miał kapitału, więc spółdzielnia zarabiała na czymś innym – tak jak Skarbiec, na opłatach manipulacyjnych. Nawet struktura jego firmy była podobna, bo działał przez agentów. W tym czasie Skarbiec był już profesjonalnie zorganizowaną spółką z oficjalnymi przedstawicielstwami, Sampi zaś działało w małych miejscowościach, początkowo przez znajomych Marcina P.

Marlena Sykutera, która oferowała pożyczki Sampi w swoim punkcie w Kościerzynie, powiedziała nam, gdy badaliśmy przeszłość twórcy Amber Gold, że o najmniejsze pożyczki u niego mogli się starać nawet bezrobotni. Tyle że musieli wcześniej wnieść opłatę manipulacyjną. – Klient czekał jeden miesiąc, drugi i nic. Pieniądze nie wpływały, a opłata manipulacyjna już przepadła – mówiła Sykutera.

W sprawie Sampi Marcin P. został skazany w 2006 r. na grzywnę przez sąd w Kościerzynie – za wprowadzenie w błąd dziesięciu osób. Udzielił im pożyczki i zobowiązał do wniesienia opłat, nie mając zamiaru wywiązać się z umowy. Oszukanych mogło być więcej. W tamtym okresie P. podrabiał też wnioski o kredyty w różnych bankach.

Po wyrokach zmienił swój model działalności i stworzył piramidę finansową Amber Gold, która mamiła klientów zyskami z lokat. Krótko przed Amber Gold, w lipcu 2008 r., na polecenie sądu Marcina P. namierzył nadkomisarz Tomasz Jakubowski, ówczesny zastępca komendanta I Komisariatu Policji w Gdańsku. Napisał w notatce służbowej : „Ustalono, że ww. prowadzi działalność gospodarczą przy ul. Czarny Dwór”. Firma P. nazywała się Gdańska Kampania Handlowa.

„Opłata jest bezzwrotna”

Szefowie Polskiej Korporacji Finansowej Skarbiec pozostali wierni modelowi z opłatami i bez większych przeszkód rozwinęli go w dochodowy interes, który prowadzą do dziś. Nie dokonywali oszustw, choć podobnie jak firmy Marcina P. mieli kłopoty z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Przez wiele lat Marcin P. chronił swój wizerunek, podobnie jak to czynią szefowie Skarbca. Aby nie kojarzono go z występkami z przeszłości, Marcin P. zmienił nawet nazwisko. Po doniesieniach o śledztwach przeciwko PKF Skarbiec w kwietniu 2013 r. spółka zmieniła nazwę na Pomocna Pożyczka. Jej centrala nadal mieści się w Gdańsku przy ul. Saperów 19. Firma zatrudnia blisko 100 osób, uczciwie płaci podatki.

Na stronie internetowej reklamuje się hasłem „Wsparcie finansowe dla ciebie i twojej firmy”. Umieszczony w witrynie przejrzysty kalkulator pozwala przeliczyć wielkość rat. Jeśli pożyczę 20 000 zł na dwa lata, to mam oddać firmie łącznie 22 149 zł w miesięcznych ratach po 922 zł. Gdybym spłacał przez dziesięć lat, oddam 31 718 zł, co miesiąc po 280 zł. Ale uwaga – koszty nie uwzględniają opłaty.

Szefowie Skarbca są bez zarzutu

Dlaczego Marcina P. skazano, a szefowie Skarbca nie mają nawet zarzutów prokuratorskich? Odpowiedź jest prosta – szefowie Skarbca jasno piszą w umowach, że opłata jest bezzwrotna, ich firma może zażądać spełnienia przez klienta wielu warunków i wreszcie – pożyczka nie musi trafić do klienta.

Kłopoty mają natomiast agenci Skarbca. Dotychczas zarzut popełnienia oszustwa postawiono ośmiu pracownikom biur regionalnych spółki. Grozi im kara od pół roku do 8 lat pozbawienia wolności. Według prokuratury wprowadzili oni klientów w błąd, pobierając opłaty przygotowawcze w wysokości od 1 do 25 tys. zł, nie informując o groźbie utraty tych pieniędzy i nie przyznając następnie pożyczek.

Wszyscy klienci podpisali się pod regulaminem, w którym było jasno napisane, że opłata przygotowawcza nie podlega zwrotowi. Ale – jak twierdzą – pracownicy biur przekonywali ich, że ten zapis nie ma znaczenia, a firma udzieli pożyczki w krótkim terminie albo opłata zostanie zwrócona.

Jest coś jeszcze – afera Amber Gold wybuchła nagle. Jej klienci nie skarżyli się wcześniej na działalność spółki. A o historiach ze Skarbcem od wielu lat informują media. „Wyborcza” w Zielonej Górze pisała w 2006 r. o oskarżeniach wobec pracowników oddziału Skarbca. „Firma obiecuje szybki kredyt, pobiera zaliczki, ale pożyczka nie trafia do klienta. Policja kończy już następne śledztwo przeciwko pracownikom Skarbca. (…) Przestrzegaliśmy mieszkańców przed umowami kredytowymi ze Skarbcem. Dotarliśmy do osób, które ponad rok bezskutecznie czekają na obiecaną pożyczkę. – Skarbiec żeruje na naiwności ludzi biednych, bez zdolności kredytowej. Klient wpłaca zaliczkę (od kilkuset złotych do kilku tysięcy), licząc, że szybko dostanie pieniądze. Wtedy okazuje się, że podpisał tylko przedwstępną umowę, a na podpisanie właściwej umowy musi czekać. Nie wiemy, czy zdarzyły się w ogóle takie przypadki, by klient taką pożyczkę uzyskał – przestrzegał na łamach „Gazety” Roman Jarząbek, dyrektor delegatury UOKiK w Gdańsku, która Skarbcem interesuje się od wielu lat.

Zarobili po kilkanaście milionów

Po aferze Amber Gold Prokuratura Generalna skontrolowała 146 postępowań dotyczących parabanków z lat 2007-12 i okazało się, że 60 bezzasadnie nie zostało wszczętych lub umorzonych. Autor raportu, prokurator Zdzisław Brodzisz wykrył, że trzecią najbardziej aferalną sprawą, po Amber Gold i Finroyal, jest właśnie przypadek PKF Skarbiec.

Prokurator Brodzisz w przypadku wspomnianych spółek wytykał brak obiegu informacji w prokuraturach. Dopiero po kontroli wiele spraw połączono w jedną. W październiku w 2012 r. wielkie śledztwo w sprawie „doprowadzenia szeregu osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem przy zawieraniu przedwstępnych umów pożyczki” rozpoczęła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, która wcześniej zajmowała się Amber Gold, do czasu aż ta sprawa nie została przeniesiona do Łodzi.

„Wyborcza” wyliczała już, że prezes Marcin P. i jego żona Katarzyna zarobili w Amber Gold łącznie blisko 27 mln zł. Pobierali niewielkie pensje, ale miliony wypłacali sobie z tytułu umów-zleceń i umów o dzieło. Dotąd nie wiadomo, co P. zrobili z ponad 20 mln.

Jak wynika ze sprawozdań finansowych spółki, szefowie Skarbca oprócz pensji regularnie wypłacają sobie dywidendę z zysków. Dotąd legalnie pobrali po blisko 20 mln zł.

Read more: 
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35636,16056080,Pomysl_podobny_i_przyniosl_miliony__Szef_Amber_Gold.html#ixzz38Pz6CD19

 
 Share on Facebook Share on Twitter Share on Reddit Share on LinkedIn
No Comments  comments 

© SKARBIEC - oszustwa, pomocna pożyczka, pożyczka gotówkowa - opinie, porady
credit
Polityka Prywatności